W wyniku przecieku wody z wbudowanego zbiornika WC została zalana moja łazienka. Woda dostała się pod płytki oraz w beton, dlatego konieczny był demontaż części płytek, aby usunąć przyczynę wycieku i prawidłowo osuszyć konstrukcję. Jest to normalna procedura przy tego typu szkodach.
W rezultacie ubezpieczyciel wypłacił mi... 22 zł. Tylko za listwę przypodłogową, która sama odpadła od mokrej ściany.
Pozostałe uszkodzenia nie zostały uznane, ponieważ według ubezpieczyciela płytki zostały zniszczone nie przez wodę, tylko przeze mnie podczas demontażu. Z tej logiki wynika, że powinienem był czekać, aż wszystko samo odpadnie od mokrych ścian, żeby szkoda została uznana. Bardzo dziwne podejście.
Dodatkowo zaskoczyło mnie, że cała ocena szkody odbyła się wyłącznie na podstawie zdjęć. Nikt nawet nie przyjechał obejrzeć szkody na miejscu.
Dla porównania – wcześniej miałem do czynienia z firmą ubezpieczeniową PZU, gdzie po szkodzie auta przyjechał rzeczoznawca, przeprowadził oględziny, sporządził dokumentację i odszkodowanie zostało wypłacone bez problemów. Tak wygląda profesjonalne podejście, a nie szukanie powodów do odmowy wypłaty.
ZaletyBiuro klienta w okolice
WadySłabe ubezpieczenie
