Ale jak już się jest poszkodowanym, a sprawca ma OC właśnie w Link4 zaczynają się problemy.
Moja historia
Od zgłoszenia szkody mija tydzień zanim następuje pierwszy kontakt z ich strony (pomimo, że próbuje codziennie się czegoś dowiedzieć - w odpowiedzi "trzeba czekać bo dużo szkód itp.")
Na wstępie Pan zaczyna rozmowę: "Czy potrzebny jest samochód zastępczy, odpowiadam, że tak a on: jakim prawem korzystam z samochodu zastępczego i dlaczego on o tym nie wie. Odpowiadam: takim prawem, że mój samochód jest niejezdny i mam wówczas prawo do samochodu na czas dokonania wyceny szkody, jej likwidacji, naprawy w warsztacie itp. Pan kwestionuje moją odpowiedź nie wiedząc nawet, że taki zapis jest na stronie Link4.
Następnie proponuje 1/4 wartości rzeczywistych kosztów naprawy, używając oczywiście najtańszych zamienników, zaniżonych cen za robociznę (dla przykładu, demontaż, ponowne lakierowanie wbudowanego w zderzak czujnika parkowania oraz ponowny montaż wynosi, uwaga zawrotną kwotę 0,85 złotego - śmiech). Nie reagują oczywiście na prośbę o przysłanie rzeczoznawcy tylko wymagają samodzielnego robienia zdjęć. Samochód w warsztacie czeka w kolejce do naprawy, a tu znów telefon, że na czas oczekiwania nie przysługuje mi samochód zastępczy, bo rosną im koszty związane z likwidacją mojej szkody. Zakwestionowana zostaje również niejezdność mojego pojazdu (zbity reflektor). Pan twierdzi, że samochód zastępczy należy się wyłącznie na czas naprawy.
Po zasięgnięciu opinii w Wydziale Ruchu Drogowego jest jasno i wyraźnie powiedziane, że samochód w tym stanie nie może wyjechać na drogę.
Z mojej strony zostają wysłane: odwołanie od decyzji oraz żądanie dokonania oględzin przez rzeczoznawcę. Jak na razie odpowiedzi brak.
Wadyzaniżają odszkodowania, wydłużają czas likwidacji szkody, próbują zniechęcić poszkodowanego do ubiegania się o swoje
