Telefon który kupiłem na początku przedłużanej umowy zepsuł się raz, i drugi, i trzeci więc zostało mi go zwrócić. Do salonu pojechała uprawniona przedstawicielka mojej firmy i w protokole zażądała zwrotu pieniędzy. Jajka zaczęły się po dwóch tygodniach kiedy paienka od obsługi klienta powiedziała że - cytuję - "nie będzie zwrotu pieniędzy bo to była pierwsza naprawa" i nawet jej powieka nie drgnęła. Kiedy została poproszona żeby sprawdziła w komputerze, że ta naprawa była czwarta, powiedziała że system był w międzyczasie uaktualniany i nie ma już tych danych. My niestety nie przechowujemy każdego papierka naiwnie wierząc że w kontaktach między firmami obowiązuje jakiś kodeks moralny. Ale w końcu szkoda energii na głupi telefon. Tak jak przewidzieliśmy to co zepsuło się cztery razy zepsuło się i piąty. Tym razem przedstawicielka poszła uzbrojona w trzy odnalezione kwity z poprzednich napraw. Usłyszała że "gwarancja się właśnie skończyła" a o tym że czas po naprawie biegnie od nowa pan nawet nie słyszał. Na pismo do Orange od pół roku nie mam odpowiedzi. Podejżewam więc że jest to polityka całej firmy Skoro tak to zabieram wszystkie moje numery i idę gdzie indziej. Nigdy więcej Orange.
ZaletyBrak
WadyChamskie oszustwo, skrajna nieuczciwość.
