Moja historia niech będzie przestrogą przed zawiązaniem umowy z Link4.
11.06 jadąc z punktu a : do punktu : b najechałem swoim wypielęgnowanym autem na przeszkodę na drodze na drodze. Wyżłobienie, uskok. Kto raz jechał drogą powiatową nr341 Brzeg dolny - Wrocław pewnie wie o co chodzi.
Więc system kamer nagrał to zdarzenie. Jadąc do domu już wiedziałem, że coś jest nie tak z autem. Pod domem zauważyłem że siadło zawieszenie. Niedziela wieczór więc dzwonię do swojego mechanika. Pierwsze co zrobic to sprawdzić bezpiecznik od kompresora. Tak zrobiliśmy. Miechy się podpompowały. Ale po ujechaniu paru km z powrotem auto siadło. Więc zgłosiłem zdarzenie na komende policji w Brzegu. W poniedziałek 12.06 miałem sporo spraw na głowie i po 14.00 zgłosiłem zdarzenie w komendzie policji koło mojego kiejsca zamieszkania. 13.06 zgłaszam sprawę z AC. bo tak ktoś mi doradził. Jeszcze nie zdaje sobie sorawy, że będę korzystał z pomocy prawnika.
Więc zgłaszam szkode ze swojego AC. Konsultant zapewnia mnie, że wszystko trwa tylko chwilkę. Oczywiście od razu w poniedziałek pojechałem na kanał kilka kilometrów, żeby sprawdzić co się stało. Zawieszenie kaaputt. Więc zgłaszając szkodę zaproponowałem, że auto stoi tam i tam i moge zaproponować, żeby ich Rzeczoznawca zajął się sprawą. Oczywiście wykluczyli takie postępowanie i rzeczony czlowiek miał zjawić się 16.06 u mnie pod domem.
Pierwszy tydzień spędzony na telefonach obfity w emocje i wiarę, że wszystko będzie top. Jeszcze bez bluzgania z mojej strony i jeszcze spokój. W międzyczasie i tu jest pies pogrzebany- rozmowa z Prawnikiem po wpłaceniu wadium, że zajmiemy się postępowanien z tytułu OC zarządcy drogi.( zobaczymy jak ustosunkuje się Link4. Czytajcie dalej:
Już na wstępie po wysłaniu papierów, screenów wszystkich rzeczy, które robiłem w aucie( taka przypadłość - jestem techniczny i cenię sobie wysoką kulturę techniczną w tym co robie i wokół siebie)
Oczywiście nie dostałem żadnych notatek z komendy, bo nie potrzebne...
Bo towarzystwo na to do wglądu.(?)
Więc w piatek rzeczony rzeczoznawca zapewnił mnie, że podjedzie w poniedziałek 19.06 do 14.00. Oczywiście jak trzy razy minęła ta godzina i po interwencji telefonicznej ,dostałem esa od rzeczoznawcy, że 'przykro mi ale dziś nie przyjechałem' godzina. 28...czujecie to.
J
To zaczął się drugi tydzień, gdzie już miałem opiekuna. Jeszcze jestem spokojny.
Wreszcie rzeczoznawca podjeżdża 20.06.
Retrospekcja jak w filmie kilkanaście minut przed przybyciem rzeczoznawcamy... w kuchni spadają mojej żonie talerze i rozbijają się w drobny mak. Ja w tum czasie lecę po karszera, zbieram i odkurzam odłamki, a w tym czasie podjeżdża rzeczoznawca pod moją posesje - i pach sąsiad wyjeżdżając uderzył go w przod auta...
Oczywiście gość porobił mojemu bmw zdjęcia i zapewnił,że wszystko będzie ok.I trzeba umówić rzeczoznawcę na kanał.Zaraz zraz- przecież zaproponowałem to już tydzień wcześniej.
Już Sylwek nie jest spokojny, odezwał się jego dubel... Pani opiekun dostało się ostro, potem kierownikowi i etc. Wszystkim.
Drugi tydzień obfituje w telefony - mechsnik,warsztat, drugi mechanik etc...bo wszystmcy czekają na mnie z otwartymi rękami, bo przecież nic nie mają do roboty.
W międzyczasie maile od linka- ' tego brakuje ci do szkody' Więc apiać, logować się dzwonić etc.
Drugi tydzień peken emocji. Już wdrożyłem procedury związane z pełnomocnictwem dla mojego prawnika, że trzeba będzie załatwiać sprawy z oc Zarzadcy i znowu wysyłanie i ślęczenie pod lapkiem. To już 185 minut na telefonie.
Trzeci tydzień. Wybłagałem Chłopaków z teamu na pożyczenie podnośnika dla rzeczoznawcy i kosztorys napraw. Auto podstawiłem w czwartek 22.06 w drugim tygodniu Zajechałem 10 kilometrów 25-30 na godzinę z opadniętym zawieszeniem. I umówiiśmy się na środę na oględziny. Teraz słuchajcie KABARET:
Zjawia się rzeczoznawca w środę 27.06 z Link4 i ma pretensje że auto nie na podnośniku i na kołach. Ta jasne - ciekawe który mechanik pozwoli sobie na takie wolne przeloty.Mechanicy pokazują czlowiekowi i kosztorys i części, które są zdekapitowane, a w międzyczasie zalożyli i kopresor i sprawdzają układ pneumatyczny tylnego zawieszeniela. Oczywiście auto stojąc, wygląda jak po tuningu. Rzeczoznawca chciał sie przejechać zrobiliśmy rundkę, potem porobił fotki, wziął na spytki mechaników etc. W międzyczasie miałem podesłać mu maila z prac związanych z naprawą auta etc...
Teraz kabarecik
RETROSPEKCJA : okazało się że w aucie stojącym na parkingu wysiada intefejs i auto jest ślepe. Przypadkiem to zauważyłem, ponieważ jeżdżę na 'wygaszonym ' wyświetlaczu.
Więc myślę do cholery- jeszcze to na deser.
Ale cofnąłem się o kilka dni wcześniej i tak sobie myślę, że były potężne wyładowania i opady atmosferyczne i kto wue co się działo z moim autem. Bo przecież zawsze stoi pod domem. Więc myślę sobie -przez opieszałość następna rzecz. Znowu sporo nerwów obdzwoniłem elektroników i innych cudotwórców w związku z tą usterką.
Początek lipca. Auto już gotowe, na kołach wniknięte, choć akurat osrane przez ptaki, zasyfiałe etc. Od razu myjka, wosk, detaling,wacha do pełna, przegląd.Usterka z interfejsem naprawiona, bez zgłaszania następej szkody...
Lipiec Początek. Powysyłane faktury, zdjęcia. Przychodzi kosztorys - 160 złotych. Ty myślałem, ze się pomylili. Nie 160 zł. Ty tyle to trzeba wydać na podstawowy przegląd roweru. W Link4 już mnie nie lubią. Zaczeły się pyskówki, emocje. Tak jestem impulsywny. Jeżeli ja robię coś na top to chcę to w moją stronę tak samo. Następnie telefony, maile godziny z mojego życia .
W pewnym momencie wrażliwemu czytelnikowi mogły by zmięknąć nogi słysząc moje słownictwo.
Piszę odwołanie. Dzwonię. Już mnie nikt nie'lubi' pewnie czeka na mnie 'czarna polewka' tam z drugiej strony...
Słuchajcie za szkodę za którą wywaliłem kupe nerwów i już prawie 5k Link4 naliczył mi 160 zł, nie wypłacając mi tych pieniędzy(sic)
Dalej .Potrzebna notatka z miejsca zdarzenia do odbioru z Brzegu ,ty ale akurat to Wolow maxtam powiat, tu a nie może Trzebnica. W poniedziałek w połowie lipca jade do Brzegu po notatkę Jestem umówiony na 20.00. Zaświadczenie z mojej komendy odebralem 20.06.
Podjeżdżam ba komendę i nikt nic nie wie z racji iż Wolow miał przedzwonić i wszystko miało być załatwione na miejscu. Oczywiście musi Pan jechać do Wolowa do Wydział Ruchu Drogowego i po wpłaceniu 17 złotych dostanie notatkę z miejsca zdarzenia. A wracając z powroten na Wrocław to proszę porobić zdjęcia z tego miejsca. Więc czolgam się jsk idiota po drodze, bez pobocza, robię zdjęcia fotki etc. Małżonka czeka w aucie i puka się w głowę... jak widzi jak latam z miarką ... bo tam nie ma pobocza i auto stoi w krzaczorach.
Piszę odwołanie do Link4. Dostałem maila z hasłem, którego nie można otworzyć nikak. Czuję się jak podle. W poniedziałek wc trzecim tygodniu w końcu udaje mi się po wulgarnej rozmowie telefonicznej bez problemu uzyskać dostęp do pdfu. Jic nie wskórałem. Link4 uparcie stoi ba swoim, że jednaj AC dobjiczrgo nie zobowiązuje. Przecież auto ma stać na podjedźie i nie daj Boże gdzieś wyjechać. Dobra spamuje wszystko od Link4, blokuje telefony etc. Kończy mi się polisa za chwilę. Widzę na wyświetlaczu, że wbijają do mnie kilja razy dziennie. Spokój nie odbieram.
Lipiec mija.
Sierpień bieżący tydzień.
Znajoma która opiekuje się polisami za dom, samochody etc dziś policzyła mi oc ac z innego towarzystwa. I tu kubeł zilbej wody... ty mam ZWYŻKI, za szkodę z nie swojej winy, a na dodatek kwota NIE ZAPŁACONA ....
Więc dalsze telefony, odbieranie, przerzucanie, zarywanie połączen w trakcie rozmowy...pani Stasia gada rak, pan Hanek tak ,pani Monika tak. Dosyć.
Nerwy niepowetowane straty moralne, rozchorowanie się domowników min rwa kulszowa u małżonki, u mnie stress wywołał przesunięcie kręgu. Zwierząta uciekające z kąta w kąt. Apatia i czas stracony na kilkaset minut dzwonienia. Godziny pisania maili.
Najlepsze z tego,że od razu puściłem w kanał film ze zdarzenia a tu udowadniaj, że takie zdarzenie zaistniało.
Nie chcę przepraszać wszystkich konsulatów, opiekunów szkody, kierowników wysokiego szczebla i niskiego. Nie chcę. Te tony pomyj co wylałem na was, te wulgaryzmy co schodzą ze mnie z RRR z mojej przepony.To trzeba zrzucić. Życzę wam podejścia do was jako klientow od różnych podmiotów ,żeby wam się żółc wylewała z wątroby, zycze wam obstrukcji.
Uczestniczycie w procederze złodziei i oszustów. Ignoranci, a zarazem jak miętcy, ślizcy. Sprzedając ci polisę fajni, slodcy.
Nie daj sie nabrać drogi czytelniku na 'ładną miskę'
Bezszkodowa i bezmandatowa jazda. Auto serii 5 BMW F11. Doinwestowane na przestrzeni tych trzech lat na kwote 20k...A link 4 liczy szkode na 160 z, po czym podnosi mi składki.
I tutaj nachodzi mi w głowie słowa utworu pt. "Żyję w kraju"
ZaletyBrak
WadyW komentarzu
