Po przyjeździe na Zanzibar do hotelu Kiwengwa Beach Hotel wcześnie rano, gdy ok. 2 h czekaliśmy na odebranie pokoi, zostaliśmy okradzeni. Zostawiałam swój telefon Iphone X dosłownie na 2-3 minuty, a po powrocie już go nie było. Hotel nie zrobił dosłownie nic, sztucznie udawał, że chce nam pomóc, ale monitoringu najpiew wcale nie było, póżniej "nie łapał" akurat tego miejsca, nie wiadomo było która sprzątaczka miała akurat dyżur. Dwie osoby z Polski widziało w tym miejscu sprzątaczkę, ale i tak wmawiano nam, że o tej porze nikt tam nie sprząta. Policji nie chciano wezwać, twierdząc, że w Afryce wzywa się Policje dopiero jak złapie się złodzieja. Telefon był włączony przez 3 dni, czyli ktoś nawet nie potrafił go wyłączyć. Panie z Itaki na ogólnym spotkaniu po moich prośbach o ogłoszeniu kradzieży, czy może ktoś czegoś nie widział (nikogo za rękę nie złapałam, podejrzewamy sprzątaczkę, ale równie dobrze to ktoś z Polski?) powiedziały tylko wszystkim podróżującym apelując aby pilnować i nie zostawiać swoich rzeczy.. ZOSTAWIĆ to ja mogę napiwek, który ktoś może wziąć, a nie mój prywatny telefon. Nie polecam tego hotelu, bo zamiast się relaksować pilnowaliśmy wszyscy na wzajem swoich rzeczy. To miał być nasz wyjazd poślubny, a już na samym początku najedliśmy się stresu. Zero pomocy ze strony biura!!
Zaletybrak
